Zapisy
Forum
Newsy
Chat
Członkowie
Devilman Realm
Klan BA



Amazonka
Zabójczyni
Czarodziejka
Barbarzyńca
Paladyn
Nekromanta
Druid



Druid
Nekromanta



Historia
Akt I
Akt II
Akt III
Akt IV
Akt V



Tapety
Patche
Mody



Gemy
Runy
Crafty
Kostka
Toplista najlepszych polskich stron o Diablo
 
 


AKT V

Gdy Diablo - Pan zniszczenia legł u moich stóp, wróciłem do miasta aby usłyszeć słowa podzięki, a zarazem otrzymać dalsze wskazówki. Lecz niestety ostatni z mrocznej trójcy Baal wciąż żyje i wgryzł się głęboko w ojczyznę barbarzyńców zbierając armie plugawych demonów by wejść na górę Arreat, w poszukiwaniu kamienia świata. Tyrael szybko otworzył mi portal i przeniósł mnie w ostatnie miasto pod górą - Harrogath.

Dzień dwudziesty drugi

W mieście panowała atmosfera cmentarna, i nie dziwię się temu, tylu barbarzyńców wyruszyło by powstrzymać legiony Baala, lecz bezskutecznie. Porozmawiałem z mieszkańcami i w tym także z Larzukiem który zlecił mi misje przerwania oblężenia na Harrogath. Więc przemierzałem krainę pełną śniegu i lodu w poszukiwaniu niejakiego Shenka Nadzorcy który przewodniczy temu całemu oblężeniu. Pokonanie jego niebyło trudne, tylko trzeba uważać na jego "obstawę" bo jest ich trochę. Po jego śmierci wróciłem do miasta w celu nagrody, i otrzymałem pewną "usługę" u Larzuka, to znaczy mogłem wprawić w dowolną broń/zbroje/tarcze/hełm gniazda. Bardzo przydatne, a zwłaszcza gdy się ma jakiś dobry klejnot. Więc szybko ulepszyłem mą broń i ruszyłem po następną misje.

Dzień dwudziesty trzeci

Następne zadanie zlecił mi Qual-Kehk który kazał mi uwolnić niewolników Barbarzyńców którzy zostali schwytani gdy atakowali na legiony Baala. No cóż, bez namysłu rzuciłem się do poszukiwania i ratunku mych braci. Szybko przedzierałem się przez hordy demonów i w końcu znalazłem pierwsze 10 barbarzyńców, uwolniłem ich i ruszyłem na dalsze poszukiwania tnąc wszystko stanęło mi na drodze. Wreście znalazłem następną grupę Barbarzyńców i po ich uwolnieniu pozostało mi jeszcze 5. Lecz było ciężko ze zlokalizowaniem ostatniej grupy ponieważ było dość oddalone o poprzednich, ale dałem rady i po uwolnieniu ostatniej piątki wróciłem do miasta. Qual-Kehk w zamian za ratunek dał mi 3 runy i możliwość najmu uratowanych Barbarzyńców, którzy byli strasznie potrzebni w tej krainie, zwłaszcza dlatego że zadają obrażenia fizyczne a nie magiczne na które są bardzo odporne potwory w tym akcie. Więc pozwoliłem sobie na "zakup" takiego jednego i czekam na kolejne zadanie.

Dzień dwudziesty czwarty

Gdy po wykonaniu poprzedniego zadania poszłem do Malah uzupełnić mikstury zdrowia, usłyszałem od niej o tajemniczym zaginięciu Anyi która jest jedyną osobą w Harrogath która wie coś o górze Arreat. Nieczekając ani chwili dłużej ruszyłem na jej poszukiwania. Anya znajdowała się w Kryształowym Przejściu niedaleko Zamarzniętej rzeki. Była uwięziona w tgz. "lodowym więzieniu", wysłuchałem jej i przeniosłem się portalem do Harrogath by poradzić się Malah. Ona w końcu dała mi miksturę Anyi i kazała oddać jej. Wróciłem do Zamarzniętej rzeki i podałem Anyi miksturę, a ona po wypiciu mikstury w moment opuściła to więzienie. Dokończyłem jeszcze walkę z demonami i wróciłem do miasta. Malah w zamian za uratowanie Anyi wzmocniła moje odporności. Porozmawiałem z Anyą i dowiedziałem się że to jednak Nihlathak stoi za tym. Czyżby zdrada w Harrogath?

Dzień dwudziesty piąty

Tak myślałem, Anya zleciła mi zabicie Nihlathaka. Otworzyła mi portal prowadzący do Sal Nieszczęścia w których znajdował się zdrajca. Musiałem go jak najszybciej odnaleźć bowiem ma relikwię świętych i zamierza pewnie dać ją Baalowi aby uniknął testu ze starożytnymi którzy strzegą górę Arreat. Więc nieczekając ani chwili dłużej weszłem w portal i przemierzałem wszystkie poziomy aż dotarłem do Sal Nieszczęścia. On tam był, znajdował się w otoczeniu podłych demonów w wielkim pentagramie. Szybko rozprawiłem się z jego demoniczną armią. I zostaliśmy sami. Tylko ja i on. Zacząłem na niego atakować lecz on swoim potężnym zaklęciem wybuchem zwłok, bardzo mnie wycieńczał. Lecz poza tym czarem niemiał już nic specjalnego. Pokonania jego nie należało do trudnych, ale nie łatwych zadań. Wróciłem do miasta po informacje. Dowiedziałem się że Nihlathak niema przy sobie relikwii. A niech to! pewnie oddał ją Baalowi. Teraz bezproblemu przejdzie do Twierdzy Kamienia Świata. Muszę się śpieszyć może jeszcze zdążę przed Baalę na górę Arreat, ale obawiam się że to niemożliwe. Wiem tylko na pewno że muszę wejść na szczyt góry i zmierzyć się ze starożytnymi. A później ostateczna walka z Baalem...

Dzień dwudziesty szósty

Tak jak myślałem Qual-Kehk zlecił mi wejście na górę Arreat by zmierzyć się ze starożytnymi. Podobno każdy kto wzeszedł na górę to nigdy niepowracał, więc pewnie będzie trudno no ale tutaj ważą się losy świata!!! muszę zmierzyć się ze starożytnymi by stanąć do walki z Baalem. A więc nieczekając ani chwili dłużej ruszyłem prędko na górę. Przemierzałem wiele jaskiń i przejść aż w końcu przez Drogę Starożytnych dostałem się na Szczyt góry Arreat. Podeszłem pod ołtarz niebios otoczony trzema posągami barbarzyńców-starożytnych. Gdy aktywowałem ołtarz wszystkie te posągi ożyły i zaatakowały mnie w strasznie wielką siłą. Walka była tak jak przypuszczałem ciężka. Wszyscy byli barbarzyńcami więc pojawiały się takie czary jak: trąba powietrzna, atak z wyskoku, okrzyk i jeszcze parę. Byli piekielnie szybcy i twardzi. Pokolei likwidowałem każdego z nich aż zginą ostatni. Dostałem w zamian za ich śmierć dużo doświadczenia i drogę do Twierdzy do kamienia świata. Ale po ciężej walce musiałem zregenerować siły więc wróciłem do miasta.

Finał

Dobra nadeszła pora aby unicestwić Baala - Pana zniszczenia. Więc poszłem do Qual-Kehka i wziąłem od niego zadanie, po czym zawitałem jeszcze u Larzuka aby zreperować mą zbroję i zakupiłem jeszcze parę mikstur leczenia u Malah. Wspomogłem orężem jeszcze mego pomocnika by mógł stawić czoła ostatniego z trójcy. Ruszyłem. Przemierzałem poziomy Twierdzy Kamienia Świata, były one nieduże więc przechodziłem je szybko. Wreście moim oczom ukazało się wejście do Tronu Zniszczenia. Weszłem do środka przywitało mnie parę wrogów więc pozbyłem się ich szybko i biegłem dalej. Biegłem i biegłem i zobaczyłem stwora przypominającego pająka siedzącego na tronie. To był oczywiście Baal. Stanąłem w miejscu i patrzyliśmy sobie w oczy. Nagle "wyrzucił" na mnie potwory z pierwszego aktu. Byłem lekko zaskoczony ale nie zdziwiony. Pozbyłem się ich szybko bo niebyli tacy silni. Tak samo było jak "wyrzucił" drugi i trzeci akt. Przy czwartym akcie było nieco trudniej ale dało rady. A piąty akt to istne piekło. Potwory niedość że wytrzymałe to i strasznie silne. Musiałem likwidować pokolei każdego, ale było to trudne ponieważ szybko mnie otaczali i ogłuszali. Gdy po ciężkiej walce z potworami nadeszła pora na samego Baala, to szybko jeszcze skoczyłem do miasta i "zregenerowałem się". Wróciłem. On tam jest czeka na mnie. Stojąc przed portalem do Komnaty Kamienia Świata wziąłem głęboki oddech i weszłem w niego by zmierzyć się z Panem Zniszczenia. W komnacie byliśmy tylko my. Gdy przemierzałem komnatę znalazłem Baala obok Kamienia Świata. Od razu ruszyłem atakować go z wszystkich sił. Muszę mu przyznać że posiadał ogromne czary, i był bardzo twardy. Ale ja nieugięcie atakowałem go a gdy zaczął używać przeciw mnie magię robiłem szybkie uniki, i dalej go atakowałem. Walka była bardzo ciężka, Baal trzymał się jak nikt podczas gdy ja ledwo trzymałem się przy życiu. A gdy już niedużo zostało życia Baalowi, a mój triumf nadchodził coraz bliżej, ostatni z mrocznej trójcy potrafił klonować swoją postać, dzięki temu były dwa demony!!! zamarłem na chwilę jak stanęły przede mną dwa Baale, myślałem że z wycieńczenia mam zwidy ale nie!, oni naprawdę istnieją! Ledwo trzymający się na nogach zaatakowałem ostatkiem sił prawdziwego Baala, zostało mu już naprawdę niewiele życia tak jak i mnie, ale ten ostatni atak na Pana Zniszczenia przeprowadziłem tak zaciekle że wreście po baardzo długiej bitwie padł u moich stóp. Byłem bardzo wycieńczony ale zadowolony że Mroczna Trójca już nieistnieje. Nagle pojawił się Anioł Tyrael i powiedział mi że Baal zaraził Kamień Świata i że musi być zniszczony bo inaczej moce piekła rozleją cały świat. Niewiadomo jakie będą tego konsekwencje. Ale postaram się o tym niemyśleć. Wróciłem do miasta i usłyszałem słowa podzięki ale i także obawy, jaki będzie świat po zniszczeniu kamienia świata. Jedno jest pewne jeśli zło zostanie uwolnione, to ruszę do walki przeciw niemu by ratować świat od zagłady, ale czy będę musiał walczyć? - niewiem ale pozostanie mi tylko czekać na rozwój wydarzeń.